2017-03-07 - Robert Janiszewski

7 marca w wigilię święta żeńskiego.

Ilość gości nasunęła nam przypuszczenie, że w Warsaw Spire otwierają MediaMarkt. Poszliśmy więc sprawdzić. Tabliczka przy wejściu głosiła BNI Champions. Myśmy byli finansowo byli przygotowani na ewentualne promocje. Nadzieje ostatecznie rozwiał Krzysztof bezwzględnie pozbawiając nas zgromadzonej gotówki.

Networking przypominał popularne ostatnio szybkie randki. Po pierwszych trzech zdaniach ktoś nas przedstawiał kolejnemu gościowi. Upominamy się więc o usługi klonowania. Szkolenie network’ingowe inspirująco poprowadziła Ania. Myśmy się dowiedzieli że przykazań w tej religii jest dziewięć. Nie było dla nas również zaskoczeniem że grzeszymy. Szczególnie w temacie stroju. Na szczęście okazało się, że Witold jako notariusz jest świeckim spowiednikiem więc zamierzamy grzeszyć dalej.

Na pokładzie powitaliśmy Joasię oraz Marcina. Joasia pracuje z emocjami więc raz była radosna a raz dumna. Marcin zaś dorzucił niepewność. Chcemy tę niepewność rozwiać. Pomimo że zawartość pudełka nie cyka faktycznie jest bombowa.

W sztukach walki są pasy a w BNI ramki. Pani Prezes otrzymała z rąk Dyrektor Asystującej czarną. Mistrzostwo. Myśmy coś podejrzewali widząc panią Prezes w ciemnym żakiecie. Myślimy też, że równie dobrze będzie się owa ramka z zawartością prezentować na małej czarnej.

Nie od dziś wiadomo że kochamy podróże. Chwilowo mamy jednak sporo roboty więc z przyjemnością przenieśliśmy się z naszymi gośćmi na daleki wschód żeby za chwilę prze-teleportować się w peruwiańskie ferie barw. 6000 km w 30 sekund. Mieliśmy też ochotę wygrać książkę napisaną przez gościa. Wymagałoby to oderwania ręki od migawki więc zdecydowaliśmy zrobić zdjęcie.

Krzysztof który przygotowuje się do przejęcia fotela prezesa został przez nas przyłapany na konsumpcji nowych kontaktów. Myśmy od dawna przeczuwali, że ma duży apetyt w temacie rozwoju grupy.

Dłuższą prezentację miała Ewa, której gratulujemy założenia spółki. Jak pisał Sztaudynger, którego lubimy czytać “Takie są rady i zasady moje, nie rób samemu co można we dwoje”. Dowiedzieliśmy się również, że o rozwodzie trzeba myśleć przy zaręczynach. Rady radców cenimy więc myślimy o napisaniu intercyzy. Żenić się nie zamierzamy ale świadomość, że jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność poprawi nam humor. Tradycyjnie nie obyło się bez prezentu a kształt torebki po raz kolejny sugeruje nam, iż nie była to książka.

Również tradycyjnie goście zostali zaproszeni na pogawędkę. Myśmy od razu pobiegli tam z aparatem. Okazało się, że wszystkie kobiece oczy utkwione są w Robercie. Normalnie zazdrość nas wzięła i kombinujemy czy nie zabrać się za kredyty. Imię już mamy właściwe. W nieutulonym żalu wróciliśmy więc na obrady Champions’ów za zamkniętymi drzwiami, których pilnie strzegł Łukasz. Okazało się że w demokratycznych organizacjach przejęcie władzy następuje bezkrwawo i w przyjemniej atmosferze. Mamy nadzieję, że pod nowym imprezowym przywództwem weźmiemy udział w inte… intensywnym szkoleniu.

Po tak obfitym w atrakcje poranku z nieukrywaną przyjemnością oddaliśmy się konsumpcji albowiem nie samym biznesem człowiek żyje. Po udanym jeden na jeden, opuszaliśmy jako jedni z ostatnich spotkanie mijając Jana. Rozumiemy. Przez większą część spotkania wpatrywał się w ósme przykazanie “Nie wychodź pierwszy”.

Powered by SmugMug Log In