2017-05-23 - Robert Janiszewski

23 maja o poranku.

Wobec absencji Alex’a szkolenie networking’owe poprowadziła Joanna . Absencja nas nie dziwi. W niedziele w ramach jeden na jeden pokazywaliśmy Alex’owi fotografie pięknych dziewczyn i z pewnością potrzeba mu więcej niż dwa dni, na powrót do równowagi mentalnej. Joanna stanęła na wysokości zadania i dostaliśmy amerykańskie skróty. VCP tłumaczy się na nasze WWZ czyli widzialność, wiarygodność oraz zyskowność. Niestety mamy małe szanse stosować amerykańską wiedzę. Robimy zdjęcia z ukrycia, świadomie przeinaczamy w felietonach oczywiste oczywistości oraz robimy to kompletnie non-profit. Za to CPR jest nam bliskie. Ile razy widzimy żeńską część naszej grupy w szałowych kieckach serce nam bije w takim tempie, że kiedyś może być konieczna resuscytacja.

Prezentacje szły sprawnie. Od Tadeusza dowiedzieliśmy się że oprócz pielęgnacji zieleni również odśnieża. Niestety rynek tych usług w okresie letnim wykazuje całkowitą niesubordynacje. Od Joanny dowiedzieliśmy się że “razem ze wspólniczkami mają 60 lat …”. Wychodzi po 20 na każdą i to by nam się wizualnie oraz komplementacyjnie zgadzało. Marcin zasugerował że diament może być częścią pierścionka dla ukochanej który może zaprojektować. Uchwyciliśmy minę Piotra kiedy dowiedział się o kosztach. Stawki fotografa są znacząco różne od stawek prawników więc nawet nie będziemy Marcina dopytywać tylko poprzestaniemy na wręczaniu kwiatów. Prezentacja Krzysztofa bezwzględnie rozbawiła grupę. Przedstawiciele branż finansowych w trakcie prezentacji zacierali ręce. Znamy ten gest. Interesy idą dobrze lub są dobre perspektywy na takowe. Dzwonek dla Roberta wydaje się już koniecznością bowiem niektórzy stają świadomie tyłem żeby nie widzieć jak powstaniem oznajmia koniec czasu.

Goście tradycyjnie dopisali. Joanna przekonała się, że pod lampą jest najciemniej szukając dłuższą chwile wzrokiem gościa który siedział tuż koło niej. Agnieszka ze słoneczną fryzurą reklamowała kolektory słoneczne. Mieliśmy też przedstawiciela mediów prawobrzeżnej Warszawy oraz klubu fitness.

Rekomendacje i podziękowania tradycyjnie dały okazję do ściskania dłoni z uśmiechem. Tylko Marcin czegoś smutny wziął “pas na klatę”. My tam widzimy u Marcina pas we właściwym miejscu więc i odradzamy dłuższy smutek z tego powodu.

Dłuższą prezentację miał Pan Prezes, który zawodowo kreuje imprezy. Dowiedzieliśmy że umie jeździć na tylnym kole a nie umie chodzić na szczudłach. I dobrze. O ile hasło “no risk no fun” do nas przemawia o tyle wywyższanie się jeszcze nikomu dobrze nie zrobiło. Bogactwo mowy ciała Krzysztofa (włączając w to gesty sakralne) każe nam myśleć, że po zbudowaniu dużego biznesu Pan Prezes przerzuci się na przywództwo czy to społeczne czy też duchowe.

Złoty mikrofon przypadł niespodziewanie nam. To była właśnie ta szansa uchwycenia niepowtarzalnego momentu. Dodatkowo lubimy się fotografować w towarzystwie pięknych kobiet a nagroda wręczała Ewa. Oddaliśmy aparat losowo wybranej osobie. Patrząc na zdjęcie mamy jednak nieodparte wrażenie że oprócz dobrego sprzętu niezbędna jest praktyka.

Z wielką przykrością odnotowaliśmy nieobecność Bożeny która jest chora. Mamy nadzieje, że ma wykupione ubezpieczenie chorobowe. I z tą nadzieją przystąpiliśmy do konsumpcji.

Powered by SmugMug Log In